|
|
Polska młodzież śpiewa zagraniczne piosenki.
|
ko-OPERACJA
chujowy profil księżyca
WYSUBLIMOWANE, NATCHNIONE DIALOGI
2009-01-03 20:06:26
to już ćwierćwiecze
- Tak- wyszeptała Krystyna patrząc lekko zamglonym wzrokiem w zabrudzone sanatoryjne okno- 25 lat minęło jak jeden dzień, gdzie jest teraz moja Polcia kochana...
To właśnie dziś Siostrze Apolonii stuknęło dokładnie 25 lat pracy w Sanatorium,zacna to była rocznica, zaiste - jednak jej samej w pracy nie było.
- Jaka szkoda - pomyślała Krystyna i oderwała wzrok od lepkiej od brudu szyby - ja nadal na posterunku, chociaż nogi już nie te i z sercem też nie najlepiej, ale dziś musiałam być w pracy. Jak dobrze, że przynajmniej Apolonia ma wolne.
Krycha od niechcenia uchylała drzwi kolejnych pokoi pacjentów, zaglądając tam bez przekonania. Dziś było wyjątkowo cichutko, prawdą jest także, że z powodu dłuższego weekendu ponoworocznego, wielu stałych bywalców jeszcze nie wróciło. Sanatorium było milczące i opuszczone. Krysi zrobiło się tak jakoś smutno, zjadłaby coś słodkiego, odegnała złe myśli.
Pomyślała na pocieszenie, czego by mogła życzyć Apolonii w ten słoneczny, ale jakże mroźny, trzeci dzień nowego roku.
- Ahh...- wymruczała ni to do siebie, ni do nieobecnej (ale w jej myślach przebywającej zawsze i permanentnie) Poli - życze Ci Siostrzyczko, spokojnego dostatniego kociego życia, z mnóstwem słońca, miłości i radości w obserwowaniu tego jak świat i ludzie, których kochamy wciąż się pięknie zmieniają. Rzecz jasna zdrowia, jak najmniej cierpiących pacjentów, niewiele śmierci, bo to zawsze nas wystrasza. Uciechy, energicznej jak twoja mała osoba, pomysłów na każdy dzień Twojego życia, piękniejącego męża, otwartego jasnego domostwa, pulchnych dzieciąteczek stada.
Dobra, Prawdy, Piękna - jak co roku.
Krysia wysłała w kosmos pocisk swych pozytywnych myśli, w nadziei, że Polcia, gdziekolwiek jest, odbierze je.
Zrobiwszy to, podreptała na artretycznych nogach do dyżurki.
Nowy rok, nowe nadzieje, no nie?
skomentuj (2)
2008-01-07 12:14:05
posturodzinowa
Siostra Krystyna powróciwszy z L4 natychmiast po wejściu do sanatorium udała sie do Dyżurki, by naciągnać mocno już wysłużony kitelek i wdziać skrzypiące chodaki. Gdy już się wyszykowała w Dyżurce niczym Duch Goi pojawiła się Apolonia i obie padły sobie w objęcia.
- Kochanieńka- zaczęła uroczyście Krycha- nie myśl, że zapomniałam, tylko to choróbsko, sama rozumiesz- i wyciągnęła na wpół opróżnioną bombonierkę.
- Kochana- powiedziała wyraźnie wzruszona Apolonia- zawsze umiałaś o mnie dbać, dzięki, że tylko pół, wiesz, że ciagle pilnuję licznika kalorii.
- Ależ nie ma o czym mówić, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
Taak... Siostrzyczce trzasnął kolejny roczek, dokładnie 3 stycznia roku pańskiego 2008, ale żeby coś było po niej widać, co to to nie! Jak zawsze świeża, energiczna i skupiona, wyglądała nienagannie.
Gdy już wszystkie serdeczności zostały odprawione, a jeden z pacjentów przestał się w końcu drzeć, po zastrzyku, siostry zasiadły w wysłużonych dyżurnianych fotelach i zaczęły opowiadać sobie jak spędziły Sylwestra.
Zaczęła Krystyna. Przeżuwając pyszne cukierki z bombonierki bajdurzyła smakowicie:
- No więc przyjechał przyjaciel mojej Kuzynki po półrocznej odsiadce w tym londyńskim psychiatryku, wyobraź sobie 12 małp normalnie!Mlask,mlask, pychotka,mmmm....No więc dobrze, wrócił w końcu, ale akie on nam historie opowiadał! Gotowaliśmy makaron, piliśmy piwo, a on opowiedział najładniejszą historię miłosną jaką słyszałam. Na oddziale był pacjent, który coś tam zbzikował, wszyscy strasznie go unikali, bo bardzo dziwnie chodził, tak sunął wzdłuż ściany na palcach i cały był bez zębów, słuchasz?
-Mhm-wymamrotała lekko odurzona cukrem Jubilatka.
- No więc dalej... i kiedyś się okazało dlaczego on taki dziwny,bez zębów i ten chód. Otóż kiedyś na oddziale obok,dla samobójców była jego dziewczyna. On bardzo chciał się do nie dostać, no to jak kiedyś wyskoczył przez okno, złamał sobie obie pięty, ale się nie poddał rozumiesz i później to już nie pamiętam jak to z tymi zębami było, ale też stracił dla niej...
- Może szkorbut?- rzuciła Apolonia
- No coś ty! W szpitalu?! No ale słuchaj, on taki szczerbaty z tymi złamanymi piętami to w końcu do niej poszedł, wyprosił widzenie i ten znajomy kuzynki to opowiadał, że to było nabardziej wzruszająe spotkanie jakie kiedykowliek widział. On taki sunący wzdłuż ściany, ona ze łzami w oczach i zabandażowanymi nadgarstkami,mówię Ci piękne.
Siostrzyczki dyskretnie otarły łzy, tak by się makijaż nie zepsuł. Za chwilę miał być obchód, trzeba być zwartym i gotowym.
- No to Siostro-rzekła raz jeszcze uroczyście Krysia- Wszystkiego co Piękne. I miłości tej prawdziwej, której nie zamaskuje nawet brak zębów i połamane pięty.
-Dzięki.
Podreptały pod rękę, zgodnie jak nigdy na obchód Sanatorium.
....
:****
Kryś.
skomentuj (2)
2006-09-07 07:43:33
schabowa soka - sanatoryjny hymn
Pamiętasz majteczki w kropeczki?
Tamto lato, nie wiem o co ci chodzi
co się tak śmiejesz ja też się śmieję
caaaały świat,świat jejeje uspokój się
uspokój się, uspokój się
wiesz, że dzisiaj nie będzie źle
uuu, dziewczyno ja bardzo kocham Cię
schabowego dziś ze mną zjedz-oooo
bądź moim schabowym-aaaa
nakarm mnie Twoje alter ego
zjedz ze mną proszę schabowego
nakarm mnie wszystkie moje zmysły
zobacz ogórki tutaj skisły
c.d.n
skomentuj (7)
2006-08-25 14:49:29
małe ziarenka piasku są wszędzie, zwłaszcza w uszach
Znowu rozległ się szybki stukot białych chodaków siostrzanych.
Niektórym przywodziło to na myśl pewną czerwcową zawieruchę, gdy rankiem tysiące obutych w takież chodaki drewniane wyruszyło, by zapełnić stukotem całe miasto.
Ale tylko niektórym się kojarzyło.
Siostra K. z rozkoszą przeciągnęła się, napinając i rozluźniając swe członki. Poczuła przyjemne chrupnięcie gdzieś w okolicy potylicy.
-To będzie dobry dzień- pomyślała- i weszła do dyżurki, gdzie siostra A. z zapamiętaniem szminkowała usta nie otwierając oczu.
- Dzień dobry- powiedziała dziarsko Krystyna, na co ogromne oczy Apolonii otworzyły się i spojrzały prosto na nią.
Cóż to było za spojrzenie! Zawierało się w nim wszystko. Krystynie nie pozostało nic więcej jak tylko rzec z entuzjazmem:
- No to zabieramy się proszę Siostry do pracy
- Tak,tak- wyrzuciły wilgotne od szminki usta Apolonii- po urlopie z nowym zapałem do pracy- i uśmiechnęły się szeroko, ukazując zdrowe równe zęby
-To będzie dobry dzień- pomyślały obie i ostrząc termometry patrzyły na siebie przyjaźnie.
Pacjenci drżyjcie!
Nadchodzą!!!!
X
skomentuj (2)
2006-08-25 13:23:46
FORPOCZTA PIEKIEŁ
"Kobieta jest krnąbrną oślicą, strasznym robakiem w sercu mężczyzny, córką kłamstwa i forpocztą piekieł"
Przecież to o nas, Siostro Droga. To karygodne, że mając taki wachlarz możliwości, marnujemy się i zaniedbujemy to miejsce, które kiedyś dawało nam tyle inspiracji i umożliwiało odgrzewanie naszych słomianych zapałów!
Siostro, APELUJĘ! Odgrzejmy ten klimat sprzed lat. Ty tego nid i ja tyż.
Soł simple- czytaj fonetycznie ;)
Siostrzyca Miłosierdzia
ARCHIWIZACJA NAGŁOWKA
POPRZEWRACAŁO NAM SIĘ W GŁOWACH, WIĘC TAJM FOR CZEŃDŻ.
-No nic, a 21 gramów jest średnie.
-No włacha.
-...i mam nowego Nahacza i nowego "Batona".
-No własnie miałam ostatnio do czynienia
z new Nahaczem, ale początek tak średnio
mnie się spodobał.
-Ja nie wiem, jakaś lalka w "Przekroju" widzi
w Bomblu styl Stasiuka, no w Osiem cztery
to owszem,
ale w Bomblu?...
-No dok!!!
-...i zapodała cytat z drugiej strony,
z drugiej, czaisz? kurwa, z drugiej!
(Wystarczy wymienić gatunek)
-Bez przesady,to niczym ta ruska madonna,
na podobieństwo Masłowskiej ponoć.
-ale mi to pasuje, lubię Nahacza, obojętnie,
co spłodzi; o, OSTRY SUBIEKTYWIZM.
-Jak można kogoś porównywać do osoby,
ktora nie jest żadnym wyznacznikiem,
żadna ikoną popu czy choćby popcornu?!
-Ten Nahacz się czyta jak lady M.
-Jestem pętlą szubieniczną, na której zawiśnie
Dorotka, gdy tylko wypłynę,hehe.
-Spoko, tylko musisz studiować kulturo w Wawce,
oni wszyscy tam są,
cały Berlin, Paryż, London,
kurwa Auszwitz...
mam też nową Literaturę na Świecie
-Nie no, Nahacz luz,ale żadna to dla mnie
WIELKA i ogromna-może za lat kilka.
Na razie pzostanę ignorancko-hipokrycka.
skomentuj (1)
|
| |
|